16. Europejski Festiwal Filmowy
INTEGRACJA TY i JA - 3-7 września 2019 r.

 

Pofestiwalowe wydawnictwo 11. Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja już cieszy oko naszych przyjaciół i sympatyków w Polsce i za granicą. Tymczasem nas nieustająco cieszą i wzruszają słowa wstępu autorstwa Mikołaja Jazdona, przewodniczącego Jury tegorocznego konkursu filmowego. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać go na papierze, cytujemy w całości:

integracja 2014 srodek-6

Dywan czerwony, bo serdeczny

Czerwony dywan to rozpoznawalny znak wielu światowych festiwali. W krótkich newsowych relacjach z otwierających je gal migają w blasku fleszy gwiazdy wolno kroczące po czerwonej materii w stronę sali kinowej. Na 11. Europejskim Festiwalu Filmowym Integracja Ty i Ja w Koszalinie Anno Domini 2014 nie było takiego dywanu. Na otwarciu, zorganizowanym przed budynkiem biblioteki i namiotem spotkań rozbitym opodal, królowała biel – to aktorzy Teatru Recepta przemykali w jasnych kostiumach uszytych do spektaklu „Siewcy”. Aktorzy, goście, szacowne persony, mieszkańcy miasta, wszyscy mieszali się w tłumie, zerkając a to na spektakl, a to na siebie nawzajem, łowiąc podniosłe słowa przemówień i całkiem zwykłe dialogi zebranych. Dywanu nie było, to też nie dzielił on przybyłych na kroczących po nim i kroczącym się przyglądających.

Aliści po kilku dniach przebywania na festiwalu zdałem sobie sprawę, że i w Koszalinie rozpościerają czerwony dywan na ten czas świąteczny. Jednakże całkiem niezwykły to dywan, bo w rzeczy samej... latający. Unosi się on niepostrzeżenie pośród przybywających do festiwalowego zakątka w zjawiskowym koszalińskim parku, wsuwając się nie tylko pod stopy, ale między ludzi, unosząc się nad nimi, czasem otulając ich. Właściwie nie jest on nigdy w pełni gotowy, bo nieustannie go przybywa. Rośnie tkany z tych małych i większych spotkań, spojrzeń i uśmiechów, pozdrowień, rozmów i wzruszeń, ba – nawet dotknięć, bo jeśli znajdziecie się kiedyś na tym festiwalu, to wiedzcie, że przytulanie się przybyszów, ściskanie dłoni, bliskie podchodzenie do siebie, to całkiem realne doświadczanie owej integracji wpisanej w szyld i herb festiwalu, którą traktuje się tu bardzo na serio.

Jasne, że chodzi się tu także na filmy, doznaje na nich wzruszeń, z podziwem myśli o tych, którzy znaleźli te obrazy i zdobyli dla festiwalowego programu, ale czymś daleko bardziej istotnym jest tu owo wezwanie do integrowania się, traktowane przez wszystkich bardzo poważnie, a co najważniejsze wcielane w sposób całkowicie niewymuszony. Spotkałem na tym koszalińskim, czerwonym, latającym dywanie ludzi niezwykłych (dużo by o tym opowiadać) – pośród widzów, twórców, bohaterów filmowych (nie lada przeżycie spotkać się z nimi – jakby właśnie zeszli z ekranu!), gości (tu przydałaby się mapa, by pokazać skąd przybyli), organizatorów (gdybym potrafił, określiłbym ich jakąś metaforą, w której byłaby też czerwień, ale przywodząca niechybnie na myśl serce i to sporych rozmiarów) i towarzyszy w mojej przygodzie konkursowego jurora. Kucałem na tym dywanie, by oglądać filmy i zerkać na siedzących obok, wymieniając uśmiechy i porozumiewawcze spojrzenia, a potem przechadzałem się po nim coraz bardziej zdumiony, że istnieje takie miejsce i czas taki, w którym Ty i ja możemy się w istocie zintegrować, to znaczy spotkać, porozumieć, pobyć razem, blisko siebie, choć na chwilę...

                                                                                                       Mikołaj Jazdon, przewodniczący Jury

 

integracja 2014 srodek-18